Grecja i wszystko jasne
Wpisany przez Ewa Urbańska
Prolog
Znacie powiedzenie " udaje greka "? Po powrocie z Grecji każdy doskonale wie że jest żywcem z życia wzięte. No cóż człowiek uczy się na błędach.

Rok w rok przed rozpoczęciem sezonu turystycznego w Grecji w gazetach zaczyna się wylew super atrakcyjnych ofert pracy sezonowej w tym sympatycznym państwie. Jest kilka firm które specjalizują się w łapankach do greckich hoteli, tawern i innych obiektów turystycznych. Miałam tą przyjemność spędzić w Grecji łącznie ponad rok czasu. Poznałam mnóstwo ludzi różnych narodowości. Pracowałam w kilku miejscowościach, praktycznie w całej Grecji . Były to zarówno malutkie wyspy o których świat już dawno zapomniał jak i duże miasta łącznie z Atenami. Co widziałam i przeżyłam to wystarczyło by materiału na książkę sensacyjną. Rozmawiałam z osobami które pojechały z renomowanych agencji pośrednictwa i zostały w Grecji bez grosza przy duszy nie mając za co wrócić do kraju. Poznałam osoby które przehandlowano kilkukrotnie od pracodawcy do pracodawcy. Widziałam na własne oczy jak grecka policja szuka po melinach gdzie mieszkali Polacy osób podejrzewanych o kradzież i inne przestępstwa. Proponowano mi niezłą kasę za werbunek dziewczyn do greckich nocnych lokali. Widziałam jak talibowie regulowali nożem swoje rachunki z greckim oszustem który nie chciał im zapłacić za pracę. Mogła bym tak pisać i pisać. Nie o to jednak chodzi. Chcę tylko w miarę zwięźlę opisać na co możecie w Grecji liczyć. Taka mała pomoc dla osób które wybierają się do Grecji w celach zarobkowych.
Przykładowe ogłoszenie z pracą dla kobiet wygląda tak:
Przykład
Praca w Grecji dla kobiet w wieku 18-55 lat (kelnerki, pokojówki, opiekunki dzieci i osób starszych). Nie wymagany język. Zakwaterowanie i wyżywienie na koszt pracodawcy.Zarobki od 500 do 800 euro/m-c. Opieka rezydenta w trakcie podróży i na miejscu. Nie pobieramy prowizj,i bla bla bla posiadamy licencję, wszystkie pozwolenia itp bla bla bla tel. xxx xxx xxx xxx
Jak to wygląda w rzeczywistości?
Pośrednicy mają podpisane umowy z pracodawcami którzy zazwyczaj mają kłopoty z werbunkiem personelu. Porządny pracodawca czyli taki który cię nie oszuka i zapłaci uczciwie za wszystkie godziny które przepracujesz raczej nie musi korzystać z pomocy agencji. Ma swoich stałych zaufanych pracowników a ci ściągają swoich znajomych lub rodzinę. Praktycznie na prace u takiego nie masz szans. Pozostają ci co wyzyskują ludzi na maksa i rotację mają taką że nie mogą zapamiętać imion osób które pracują u niego. Mało kto pracuje u nich cały sezon, po prostu nie wytrzymują pracownicy. Praca po 18 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu czyli praktycznie na okrągło. To by było jeszcze małe piwko jeśli za te wszystkie przepracowane godziny dostał byś pieniądze. A figa z makiem.
W umowie masz zapisane 500 czy 600 euro i tyle dostaniesz. Dostaniesz zresztą albo i nie. Na porządku dziennym są dziwne potrącenia niewiadomo za co itd
Zakwaterowanie i wyżywienie masz zagwarantowane w umowie. Szkoda że nie pisze jak to wygląda w praktyce. Standard to pokoik z karaluchami i resztki jedzenia z kuchni co zostały z obiadu. Dlaczego język jest nie wymagany. To proste, bez języka nikomu się nie poskarżysz, na pomoc tłumacza lepiej nie licz. Opieka rezydenta na miejscu, dobry numer, nie ma co. Podobno jest taki ktoś tak samo jak yeti i tylko nikt go nie widział.
Grecy to bardzo mili i gościnni ludzie, trzeba tylko dodać że w stosunku do turystów. Z nich żyją to muszą ich szanować. Spora część pracodawców traktuje pracowników jak niewolników. Śmieszne jest na przykład ich pojęcie o Polsce. Choć sami jeszcze nie dawno jeździli na osiołkach to myślą że u nas nie ma samochodów a nawet energii elektrycznej. Piszę całkiem poważnie i proszę się nie śmiać. Mało tego, spotkałam greków którzy nie wiedzieli że Polska należy do EU, raczej jest według nich republiką rosyjską. Nie najlepiej świadczy to o ich inteligencji. Proszę mnie nie zrozumieć źle, znam też i bardzo sumiennych greków, bardzo inteligentnych i uczciwych którzy pomagali jak mogli oszukanym polakom. Robili to bezinteresownie i z narażeniem własnego interesu a nawet zdrowia
Przykładowe ogłoszenie z pracą dla młodych dziewczyn wygląda tak:
Przykład
Uważasz że jesteś ładna? Jesteś rozrywkowa? łatwo nawiązujesz kontakty, a co więcej bardzo to lubisz? A więc ta praca jest właśnie dla Ciebie!!! Proponuję pracę jako hostessa w popularnych klubach i dyskotekach greckich. Zadaniem takiej dziewczyny jest rozmowa z gośćmi oraz towarzyszenie podczas trwania wieczoru.Właściwie nic czego nie robisz na normalnej dyskotece w Polsce! Pracujemy w tym sektorze od ponad 5 lat, więc wybieramy tylko sprawdzone miejsca pracy. Praca gwarantowana kontraktem. Oczekuje się dyspozycyjności na minimum 2 miesiące. Wynagrodzenie ok 50 i więcej euro dziennie. Organizujemy dojazd i zakwaterowanie w nadmorskich miejscowościach. Jesteśmy zawsze na miejscu więc zawsze służymy pomocą w zaklimatyzowaniu się w nowej pracy. Na wszelkie pytania odpowiem w mailu oraz pod numerem telefon xxxxxx
Jak to wygląda w rzeczywistości?
Z czym nam się kojarzy słowo hostessa? Z promocjami w marketach, obsługą gości na targach itp. Dlatego oszuści wykorzystują ten fakt, łapią młode i naiwne dziewczyny do pracy w nocnych klubach na południu europy. Tylko że tam dziewczyny nie promują żadnych produktów oprócz swojego ciała, mają po prostu sprzedawać siebie i dużo alkocholu. To prawie to samo a jednak robi różnicę.
Zacytuję wypowiedź jednej z dziewczyn
Spędziłam tam trzy dni. Jeszcze nigdy nie byłam w takim stresie, modliłam się, żeby żaden z tych dziadków nie zażyczył sobie mojego towarzystwa. Jedyne o czym marzyłam to szybki powrót do domu. Najgorsze jest to, że wszyscy w tym mieście wiedzą, po co przyjeżdżają dziewczyny z Polski. Dziewczyny boją się,nie zawierają tam żadnych znajomości,mało wychodzą z mieszkania, nie mówią nikomu, gdzie mieszkają. Żadna z tych dziewczyn, które tam są nie wiedziała, do jakiej pracy jedzie. Na miejscu przeżywają szok, ale zazwyczaj zostają tam, bo potrzebują pieniędzy albo po prostu wstyd im wracać tak szybko do domu. Ja zdecydowałam się na szybki powrót, bo wiem, że nie mogłabym tak pracować. Właściciel chciał mnie tam zatrzymać, mówił, że się przyzwyczaję, zdobędę klientów i będę zadowolone. Przyznał się też do tego, że nie chce, by w Polsce mówiona całą prawdę o tej pracy, bo wtedy żadna dziewczyna nie chciałaby tam pojechać.
Taka jest prawda, nikt nie zna kulisów tej pracy. Jeśli nie dasz się obmacywać itp to po prostu nie zarobisz. Jeśli już pojedziesz to nie masz wyjścia. Siedzą tam i z czasem przyzwyczajają się do nowej pracy. Rodzina w kraju nic nie wie, myśli że ich córki, siostry czy żony pracują jako kelnerka. Czekają na kolejne przelewy, życie toczy się dalej. Po roku trudno już się odzwyczaić od łatwej kasy. Że są zwykłymi dziwkami, przecież nikt o tym nie wie i może nigdy się nie dowie. Muszę dodać że spotkałam mnóstwo panienek z polski którym taka praca odpowiadała. Pełno takich cichodajek jest u nas na dyskotekach, jadą do Grecji albo Włoch bo nikt ich tam nie zna. Lubią się puszczać, ich sprawa. Po co tylko namawiają swoje koleżanki do takie pracy. Nie mówią im prawdy o tym zajęciu. Lecz co się nie robi dla kasy. Za każdą nowa dziewczynę dostają premie i to konkretną. Życie to nie bajka, koleżanka sprzedaje koleżankę. Jak już wspomniałam miałam propozycje aby werbować młode i ładne siksy do lokali. 200 euro od głowy bez pracy. Kusi taka forsa, dużo osób ulega magi szybkich pieniędzy. Nie dajcie się nabrać. Niech jadą te co lubią to i owo. Podobno to mydło i się nie zmydli. Więcej o takiej pracy przeczytasz tutaj - hostessy Uwaga też panowie !!! Bardzo złą sławą cieszą się np okolice Síndagmy w Atenach. Naciągacze zapraszają na drinka do baru, w którym hostessy (często właśnie polki lub rumunki) namawiają turystę do postawienia im drinka. Wychodząc z lokalu, mężczyzna otrzymuje niebotycznie wysoki rachunek, w który wliczono m.in. prowizje dla hostessy, a za odmówienie zapłacenia naciągacze grożą pobiciem i innymi przyjemnościami. Przykładowe ogłoszenie z pracą przy zbiorach wygląda tak:
Przykład
Zatrudnię do zbioru pomarańczy, cytryn itp. Dniówka 30 - 50 euro, darmowy obiad. Zakwaterowanie 50 euro miesięcznie. tel. xxx xxx xxx xxx
Jak to wygląda w rzeczywistości?
Prawda w tym wypadku jest bardzo okrutna. Sezon trwa około 2 miesięcy. Dniówkę 30 euro zobaczysz jak dobrze pójdzie raz albo i wcale. Jak wygląda taka praca? W Grecji jest dużo sadów cytrusowych. Praca przy zbiorach lekka nie jest i greka nie uświadczysz przy tym zajęciu. Ale ktoś to musi przecież zebrać. Ano właśnie. Sprytni i pomysłowi grecy oferują właścicielom sadów zbiór owoców. Kto je zbiera? Są to ludzie którzy przyjechali na takie ogłoszenie jak podałam. Mieszkają właśnie u tych biznesmenów co oferują zbiór owoców. W jakich warunkach tam się mieszka? Mało kto uwierzy jak sam nie zobaczy. Normalne szopy czy stodoły ewentualnie jakieś garaże. O warunkach sanitarnych lepiej nie mówić, może się cofnąć kolacja. Za takie cuda pobierają od ludzi po 50 i więcej euro miesięcznie. Jak wygląda sam zbiór? Na pole jedziemy busem w powiedzmy 15 osób. Mamy ze sobą drabiny i wiaderka. Nieraz też właściciel grupy ma swój samochód ciężarowy i traktor z przyczepą którym zwozi z pola pomarańcze. Grupa zbiera cytrusy do skrzynek. Jest podział na zadania, jedni rwą z drabin, inni włażą na drzewa, jeszcze inni rwą z ziemi. A jeszcze inni nic nie robią tylko przełażą cały dzień. I teraz najlepsze. Twój zarobek to równa część z tonażu który grupa zebrała danego dnia. Czyli ilość ton razy stawka za tonę dzielone przez liczbę zbierających. Najważniejszy wpływ na dniówkę na jak to w rolnictwie bywa urodzaj, stan sadu oraz ludzie którzy to zbierają. Z sadami bywa bardzo różnie, trafiają się tak zaniedbane że przypominają dżungle. Wybujałe drzewa na których nic nie ma, wymarznięte sady to też normalka. No i ludzie. To też jest problem. Jeśli wiedzą że zarobią wszyscy tyle samo, nie ważne czy robił czy nie robił to mamy już rozwiązanie zagadki małych dniówek. Właściciel sadu zapewnia obiad darmowy. jest to zazwyczaj kurczak z makaronem albo pieczonymi ziemniakami.Są to dania gotowe przywożone z tawerny. Niestety porcje są małe i raczej dorosły facet tym się nie naje. Jak widać na zdjęciu przypada po jednym kawałku kurczaka z odrobina makaronu. Do tego kubek napoju i nieraz kawałek chleba. Zimą rankiem są normalne przymrozki. Zbiór w takich warunkach do przyjemności nie należy. Pomarańcze są jak lodowe kule i jest zimno w ręce. Jeśli dodamy do tego kolce na drzewach których ukucie jest bardzo bolesne to mamy obraz jak jest przyjemnie. Załadunek skrzynek na tira odbywa się ręcznie. Wszystko to co spadnie z drzewa i zgnije, spleśnieje lub zmarznie zbierane jest na koniec sezonu na soki. Cały syf który nie nadaje się do sprzedaży idzie do fabryki gdzie zapakują to coś w kartony a my w sklepie kupujemy. Na opakowaniu pisze że sok jest zrobiony z najlepszych soczystych owoców. Niezła bajka. Jak bym tego syfu nie zbierała i nie widziała na własne oczy to może bym i uwierzyła. Na usprawiedliwienie dodam że u nas sok z jabłek robi się na podobnej zasadzie.

Niestety zbiory to kolejna ściema i nie ma szans na godną pracę i płacę
Po zbiorach w Grecji przestał mi smakować sok pomarańczowy
W Grecji pośrednik ma prawo pobierać od was opłatę za znalezienie pracy i jest to całkowicie legalne !!!. Krótko mówiąc 100 i więcej euro nie twoje już na starcie Większość agencji (wszystkie?) działa na tej samej zasadzie-duży obrót. Reszta nie ma dla nich znaczenia. Oferują pracę której nie sprawdzają, gdy ktoś rezygnuje dają na jego miejsce następną osobę itd. Każda następna osoba to następna prowizja dla biura. Żyć nie umierać Nasza ambasada w Atenach sprawdza dla zainteresowanych czy greckie biuro działa legalnie i czy ma aktualne pozwolenia. Większość biur działa legalnie i w majestacie prawa wykorzystuje naiwność szukających pracy. Nie znasz języka i nigdzie się nie poskarżysz. Jeśli utknełeś w Atenach, odwiedź słynną ścianę płaczu. Są tam ogłoszenia z pracą lub mieszkaniami do wynajęcia. Uważaj też na naszych rodaków którzy chcą ci pomóc. Zazwyczaj oskubią cię z resztek pieniędzy które ci zostały albo przehandlują cię do jakiegoś pośrednika Przy wyjeździe na 2 miesiące nie ma praktycznie szans na zarobek, można sobie co najwyżej wrócić koszty. Ja musiałam pracować rok czasu na jakieś konkretne pieniądze. Do momentu znalezienia pracy przez twojego pośrednika płacisz sam za hotel, płacisz również za wszelkie przejazdy np: prom na wyspę itp. Jeśli jedziesz z koleżanką lub kolegą to i tak was rozdzielą (prawie zawsze ). W Polsce oczywiście zapewniają że będziecie razem Polacy (rezydencji) w Grecji które mają się nami opiekować ,,udają greka'' Sami zobaczycie co to oznacza w praktyce.
Najtaniej podróż wychodzi samolotem. Biura preferują podróż autokarem bo mają układy z przewoźnikami. Nie masz na to większego wpływu. Sprawdź aktualne promocje i zrób rezerwacje odpowiednio wcześniej.
Koniecznie zostaw rodzinie namiary gdzie jedziesz, z kim itd. Grecja jest bardzo daleko i odnaleźć cię bedzie bardzo trudno
Wykupienie jeszcze w Polsce biletu powrotnego to bardzo dobry pomysł. Mało kogo jednak na to stać.
Jeśli znasz angielski lub niemiecki to daruj sobie prace przez biuro, sam znajdziesz sobie lepszą i za darmo.
Najtańszym pożywieniem są kurczaki do kupienia w marketach. Żywność jest dość droga.
Bądź ostrożna w stosunku do nowo poznanych polaków. Nigdy nie wiadomo o co im rzeczywiście chodzi. Sprzedaż polek do burdeli to normalka.
Jeśli lubisz greckie klimaty i pracę w hotelach oraz znasz język to poszukaj sobie ofert pracy sam, daruj sobie pośredników. W sezonie o pracę w branży hotelarsko - turystycznej nie jest tak trudno. Ominie cię haracz dla pośrednika a to przy pracy na 2, 3 miesiące ogromna różnica na plus
Można poszukać ogłoszeń przez internet. Proponuje kliknąć na :
oaed.gr - państwowe pośrednictwo pracy
greekhotel.com - wyszukiwarka hoteli
KUP SOBIE ROZMÓWKI
Mogą być na przykład te albo inne. Ale muszą być!!!

Posty z poprzedniego serwisu
Post
Drogi administratorze, proszę zdjąć te informacje o Athineon ; nikt nie oszukał nikogo , a niektóre osoby myślą że w Grecji pracuje się po 5 godzin dziennie a resztę dnia to plaża . Grecja to piękny kraj ale w sezonie letnim pracuje się dla Turystów którzy przyjeżdżają do nas odpoczywać a nie odwrotnie . Nasza firma ATHINEON działa od 19 lat uczciwie i wedle prawa greckiego posiadamy zezwolenia Państwowe na prowadzenie licencjonowanego Permission no. MPG 30024- Biura Pracy. i proszę wykreślić linki lub fora , które przynoszą nam antyreklamę i niszczą naszą wieloletnią reputacje.Zawsze może znaleźć się jeden pracodawca nie rzetelny na 1000 innych tak jak i w Polsce i na całym świecie ale nie można tego uogólniać do setek innych pracodawców i przylepiać nam 'Ładk .W sezonie greckim mamy ponad 300 ofert pracy miesięcznie to jest ok. 1000 miejsc pracy w wakacje i tyle samo przez cały rok, więc gdyby były jakieś nie prawidłowości to firma ATHINEON była by zamknięta a tak cieszymy się co raz większym uznaniem od osób które korzystały z naszych usług. Nie możemy sobie pozwolić aby ktoś , kto zawiódł się Grecją wypisywał z koloryzowane historie - że 'zostały same w samochodzie 2 godziny' itp itd , kazano im wracać itp itd . Grecja to kraj cywilizowany, jak coś komuś nie pasuje to może się zgłosić na Policje lub do Polskiej Ambasady . Rozdmuchane opowieści o Pani Wiesławie ,to przecież totalne nieporozumienie i bzdura - ktoś robi to, po złości lub z zazdrości- konkurencja ; proszę Sobie sprawdzić w rejestrach osób karanych w Polsce lub Grecji lub czy też się toczą jakieś sprawy bieżące lub czy skargi w Ambasadzie Polskiej. A może konkurencja robi specjalnie takie opowieści na Waszym Forum . Jeżeli Państwo nie usuniecie tego forum o naszej firmie to proszę podaż dane osób które, pisze te oszczerstwa z manipulowane faktami, gdyż tej osobie przedstawimy zarzut zniesławienia , oszczerstwa , nadużycia i znieważenia które doprowadzić może do dużych strat finansowych. W związku z tym prosimy o sprostowanie w ciągu 48 godzin na forum te z manipulowane faktami w czasie i miesjcu kłamstwa oraz demagogię . W każdej chwili możemy dodać dziesiątki z fingowanych ,negatywnych i pozytywnych opinii na forum których Państwo nie będziecie w stanie z weryfikować ale po co ? i ku czemu miało by to służyć. Jak sami to potwierdzacie na Waszym przewodnim tekście że nie weryfikujecie gdyz nie ma możliwości prawno technicznych aby to sprawdzać. W Polsce jest to art. 212 § 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.) w zakresie, w jakim przewiduje karę pozbawienia wolności za nadużycie swobody wypowiedzi w mediach, z art. 14 oraz art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także z art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284, ze zm.), Po za tym mała lekcja z prawa. Osoba na Forum nie jest anonimowa i moze spodziewać sie spodziewać konsekwencji za swoje niezgodne z prawem postępowanie na tym forum. kodeks karny Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. § 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. ustawa o policji Art. 20c. 1. Dane identyfikujące abonenta, zakończenia sieci lub urządzenia telekomunikacyjnego, między którymi wykonano połączenie oraz dane dotyczące uzyskania lub próby uzyskania połączenia między określonymi urządzeniami telekomunikacyjnymi lub zakończeniami sieci, a także okoliczności i rodzaj wykonywanego połączenia, mogą być ujawnione Policji oraz przetwarzane przez Policję - wyłącznie w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw. 2. Ujawnienie danych, o których mowa w ust. 1, następuje na: 1) pisemny wniosek Komendanta Głównego Policji lub komendanta wojewódzkiego Policji, 2) ustne żądanie policjanta posiadającego pisemne upoważnienie osób, o których mowa w pkt 1. ..........w przetłumaczeniu na j. Polski Giannis Katsoulis. Athineon Employment Agency Athens Town (near Omonia square) Permission no. MPG 30024. Właściciel - Giannis Katsoulis. Rezydent polsko-języczny Tel +306932395600 Ul. Verantzerou 23 A 10-432 Ateny GRECJA Tel +306932395600 Tel +3021005224365 Napisał Athineon, dzień 07/01/2008 o 06:14
Post
Nie mam teraz zbyt wiele czasu na opisanie moich doświadczen z biurem Athineon, obiecuje zrobić to jak tylko bedzie możliwość. Jesli jest ktos zainteresowany informacjami podaje moj numer gg(2778996). W skrócie powiem tylko, że pomimo tego ze po pierwsze wsadzili mnie z kolezanka do samochodu dwoch starych oblesnych grekow, z ktorymi przez caly dzien jezdzilysmy nie wiem za bardzo w jakim celu po Grecji, pomimo ze podroz mila trwac 1 godzine(lacznie z tym ze zostawili nas same w samochodzie na 2 godziny w jakiejsc wiosce w gorach, bez slowa oczywisie). Po drugie druga znaleziona praca (dodam ze znosna) po 4 dniach zadzwonili do nas i powiedzieli ze mamy wracac po szef nie chce im zaplacic prowizji. Po trzecie, po tej sytacji powiedzieli ze niestety nie maja dla nas pracy i spytali co teraz zamierzamy robic. Po czwarte, gdy powiedzialysmy ze w takim razie poradzimy sobie same i znajdziemy prace na wlasna reke zyczyli nam powodzenia, a po tygodniu okazalo ze kochany Athineon jakms cudem dowiedzial sie gdzie pracujemy i zglosil naszego pracodawce na policje twierdzac ze pracuja u niego dwie polki, ktore (w wolnym tlumaczeniu) sa wlasnoscia biura:) A ze w grecji jak to w grecji zadko podpisuje sie pelne umowy z pracodawca znalazlysmy sie w sytacji podbramkowej - same w obcym kraju, bez znajomosci Greckiego, ze swiadomoscia ze niewaiadomo czy jutro bedziemy mialy gdzie spac. Po piate pani Wieslawa(nie jest to pewna wiadomosc) podobno ma sprawe w Polskim sądzie za wyslani dziewczyny do burdelu Napisał Magda, dzień 03/03/2008 o 21:59
Post
Szanowna Ewo. Studiuję pilnie twoją stronę jak również komentarze na gazeta.pl. Powiem szczerze że jetem rozbawiony i zarazem zły. Dlaczego Polacy to taki dziwny naród. Jak coś komuś nie wyjdzie to musi zgnoić wszystkich i wszystko. Oczywiście zgadzam sie w 100% że nie tylko w Grecji ale na całym świecie aż się roi od różnego rodzaju OSZUSTÓW którzy wykorzystują każdą nadarzającą sie okazję aby zarobić i oszukać ludzi którzy w pogoni za pracą wyjeżdżają za granicę, bo w tej naszej pożal się Boże ojczyźnie można się tylko dorobić garba albo komornika. Ale LUDZIE jeżeli oszukał was Kowalski to piszcie o Kowalskim, jeżeli oszukało was biuro pracy o nazwie 'X', to piszcie o biurze 'X' , a większość pisze ogólnie o Grecji, że w Grecji to jest źle, że wszystkie biura oszukują. Mam pytanie do ogółu, bardzo wielu naszych rodaków i rodaczek wyjeżdża za granicę by kombinować, kraść, pić i niestety pracować jako prostytutki. Więc pytam czy wszyscy Polacy to kombinatorzy, złodzieje, alkoholicy i z przeproszeniem dziwki??????. Pracowałem za granicą w różnych krajach, Niemcy, Holandia, Belgia, Grecja i zdarzało mi się trafiać na niesolidne biura, ale nigdy nie powiem że na przykład w Niemczech jest źle i do bani bo jedno biuro mnie oszukało. Jeżeli kogoś oszukało konkretne biuro to piszcie o tym biurze a nie o wszystkich, Bo przyjdzie taki czas że w pozostałych biurach powiedzą że mają gdzieś polskich pracowników, którzy wiecznie narzekają i biadolą. Inną sprawą jest to że Polacy, przepraszam nie wszyscy ale zdecydowana większość za granicą żyją i pracują z przewodnim mottem każdy sobie rzepkę skrobie i w myśl tej zasady ja jestem ja a każdy inny to wróg. Czemu tak jest, niestety nie mogę tego pojąć,fakt że jesteśmy narodem bitnym, ale bez przesady. Zauważyłem że wszystkie nacje raczej trzymają się razem,pomagają sobie,a Polacy nie,wprost przeciwnie,podkreślam że nie dotyczy to wszystkich, ale większości. Na koniec taka refleksja,dopóki w Polsce nie będziemy zarabiać na godne życie i dopóki w Polscy nas nie przestaną oszukiwać i wyzyskiwać polityczni oszuści typu Pis, Samoobrona, Lpr, jesteśmy zdani na łaskę zagranicznych pracodawców i nieuczciwych biur pracy. Ale pamiętajcie o tym że wśród tych nie uczciwych są też te które działają uczciwie. z wyrazami szacunku Stanisław Napisał Stanisław, dzień 08/12/2007 o 14:43
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





Komentarze
Creta (Kavros), waitress in café bar, 700 euro/month+tips, free accommodation.
Xalki, waitress in café bar, 800 euro/month+tips, free accommodation.
Andros, waitress in café bar, 700e/ month+tips, free accommodation
Lefkada, waitress in café bar, 700e/ month+tips , free accommodation
Palairos (close Lefkada), 750 euro/month+tips, free accommodation.
Karpathos, 750 euro/month+tips, free accommodation
Sparti, waitress in café, 700 euro/month+tips, free accommodation.
Sparti, waitress in restaurant, 700 euro/month+tips, free accommodation.
Skyra, waitress in café, 800euro/ month+tips, free accommodation
Chalkidiki, waitress un café, 800euro/ month+tips, free accommodation.
Prosimy pilnie o kontakt to nasze gg 35 27 23 32
Bedziemy wdzieczne
To naciagacze i naganiacze...do nielegalnej pracy,w moim przypadku restauracja Symposium na Krecie.
Pracodawca nie był zaiteresowany warunkami kontraktu, nawed obejrzeniem warunków które sam podpisał, nie mówiąc o legalnej pracy...wg prawa greckiego
jest to nielegalne, i ociera sie oodszkodowanie...jak zabierzecie z sobą pieniądze na adwokata. Proffistaf umywa ręce bo rotacja pracowaników to dla niego więcej pieniedzy....
A co do grecji...spedziłam tam dużo czasu to popieram prawie wszystko co było tu napisane...trzeba mieć dużo kasy i instyktu samochowczego żeby przetrwać...nikt absolutnie nikt nie mówi prawdy, nawed ci co podają sie za twoich przyjaciół. Grek przebieglośc często prymitywną ma we Krwi- i uważa jest to powód do dumy.Polacy się szybko adoptują.
Jest to raj dla wszystkiego sortu kurewek
i jest to bardzo poważana profesja i dochodowa w mniej lub bardziej zaowalowanej formie zwłaszcza że większość emigrantów islamskich żony zostawia w domu, a sami grecy na sezon turystyczny.Mimo świętego oburzenia tutaj
wiele porządnych polskich studentek jest bardzo z tego zadowolona.Barwomen to prawie zawsze-któś kto ma przyciągać namiawiać na drinki. Tak się reperuje budżet na barze w kafenio...it. Jeśli ktoś wam mówi że pracował jako barman i jest kobietą...to możecie byc pewni że nie ma to niewiele wspólnego z mieszaniem koktaili.
Agencje lepiej omijać szerokim łukiem, polskie też...nawed znajomości...bo prawie zawsze stoi za tym niewolnicza praca.Ten kraj funkcjonuje na zasadach feudalnych i patrialchalnych i trzeba o tym pamiętać .A poza tym....jest piekny
Być może bardziej, bliżej sie ktoś temu tematowi przyjrzał.Policja nie zrobiła nic.
Wszyscy mówili -ale nic wam się nie stało-.
Dziewczyny teraz gospodarka Grecji upadła wakacje są za dosłownie 1000zł.Nie jedzie do pracy.Nie oglądacie telewizji?
Odradzam raz jeszcze.
(tylko sandwicz około 12 - jak był czas zjeść) o wodzie praktycznie , bo o kawe tez trzeba było błagać. zakwaterowanie wielkości łazienki pod resturacją, z małym okenkiem dla 3ech kobiet, z łazienką dla około 15 osób (sami faceci Albania, Macedonia) jedyny posiłek po pracy , jak ładnie poprosisz kucharza i będziesz dla niego miła to dostaniesz nawet ciepłe to coś. To wszystko jakies 7 km od najblizszego marektu. Szef Dimtri - jak nie chce z Toba gadać i mówi jutro rano przyjdż i tak z 10 dni pod rząd chodzisz i prosisz o pieniądze . oczywiście zero kasy za nad godziny i minus 200 euro dla agencji. (agencja oczywiście nic o tym nie wspomniała)
Ale to że pytają nas czy mamy drogi i samochody to jest autentyczne bo mnie też pytali.
Dobry Grek Martwy Grek !
Na początku wszystko ma wyglądać prosto, łatwo i jeszcze opłacalnie. Pracownicy biur pośrednictwa pracy roztaczają przez swymi klientami wizję Eldorado i obiecują ekonimiczne ?cuda?. Scenariusz wyjazdu za granicę przypomina niemal bajkę o Kopciuszku, po którego przyjeżdża karoca, powstała z przemienionej za dotknięciem magiczną różdżką dyni, razem z woźnicami i zabiera go na saksy, z których wróci bogaty niczym magnat. Na obcej ziemi zapewnią mu nie tylko dobrze płatną pracę, zakwaterowanie, ubezpieczenie i wszelkie prawa pracownicze, ale nawet - jak to nieraz bywa ? także zakwaterowanie dla przyjeżdżającyc h w odwiedziny krewnych, czy możliwość posługi kapłańskiej przez polskiego księdza. A nawet jeśli nie wróci z kupą szmalu, która zapewni utrzymanie jemu i jego rodzinie na długi czas to przynajmniej i tak uzbiera sobie na kilka miesięcy spokojnego życia w kraju, zanim znowu nie przyciśnie go konieczność kolejnego wypadu za granicę. Obietnice i roztaczane wizje wyglądają tak kuszącą i brzmią dla ludzi tak obiecująco, że jadą oni w nieznane z optymizmem i z nadzieją, wierząc w cyfry widniejące na zezwoleniach na działalność biura, z którego korzystają i traktując je jako gwarancję swojego bezpieczeństwa i prawdziwości obietnic. Wierzą, że te cyfry są gwarantem prawa, stoją na jego straży, bo są świadectwem legalności działalności biura, a ?legalny? znaczy ?pewny? i ?zgodny z prawem?. Ufni więc niczym dzieci w świat i ludzi, we wszechmoc i długie macki prawa ? zapominając równocześnie o tym, jakże łatwo jest to prawo bezkarnie ominąć i oszukać ? zostawiają swoje rodziny, płacą ostatnie pozostałe im grosze przewoźnikom i pośrednikom i wyruszają po złote runo.
Gwoli prawdy i szczerości trzeba przyznać, że znakomity odsetek agencji pośrednictwa pracy wyświadczył ludziom nieocenioną pomoc, znajdując im zatrudnienie za granicą i zadbał o to, by w obcym kraju mogli żyć i zarabiać w godnych, ludzkich warunkach. Jednak wciąż niestety w biznesie tym działają i tacy, dla których zmuszony do poszukiwania chleba na innej części kuli ziemskiej człowiek jest niemal rzeczą, którą można handlować i na której handlem można świetnie zarobić. To łatwa ofiara i dogodna okazja do szybkiego i nielegalnego wzbogacenia się i to pod przykrywką legalności.
Jeden z czytelników Kuriera Ateńskiego, tuż po powrocie z pracy w Grecji, do której trafił za pośrednictwem agencji napisał:
Wszyscy wiemy, jak bardzo popularne są w dzisiejszych czasach wyjazdy za granicę. (...) Jednak większość ludzi wybierających się do pracy za granicą nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie niespodzianki szykują im ?obce ziemie?, już od momentu postawienia na nich pierwszego kroku.
Wciąż dla wielu osób w momencie postawienia nogi na ziemi obiecanego Eldorado karoca znowu staje się dynią, woźnice szczurami, a obietnice szybkich zysków okazują się obietnicami gruszek na wierzbie, czyli zwykłą ułudą.
Greckie Eldorado kilka lat temu...
Pani J. jest dziś kobietą ?lekko? po pięćdziesiątce. Co prawda jej perypetie (które określa mianem ?horroru?) z jednym z ateńskich biur pracy miały miejsce osiem lat temu, jednak pewnie wspomnienia z tamtego okresu jeszcze do dziś budzą w niej emocje, tym bardziej, że biuro to do dnia dzisiejszego istnieje i do dziś padają zarzuty pod adresem poprawności jego funkcjonowania ? co z kolei potwierdza otrzymany przez redakcję Kuriera Ateńskiego list jednej z czytelniczek. A to z kolei świadczy, że od tamtego okresu nie zmieniło się wiele w tym przypadku.
Pani J. za możliwość pracy w Grecji ? a dokładnie na jedenej z greckich wysp - zapłaciła bajońską jak na tamte czasy sumę prawie czterech tysięcy złotych. Przez okres trzech miesięcy, czyli dokładnie tyle, ile ważna była jej wiza, nie mogła narzekać. Jednak po upływie tego czasu biuro pracy odwróciło się do niej plecami ? by nie powiedzieć dosadnie, ale adekwatnie do sytuacji: ?wypięło się?, twierdząc, że nie ma wpływu na to, by na przykład pracodawcy nie wykorzystywali jej za darmo chociażby do pilnowania ich dzieci nocami, kiedy oni w najlepsze się bawili. Nie obchodziły ich również nie uregulowane w stosunku do pani J. należności za wykonaną przez nią pracę.
Biuro bardzo skrupulatnie dbało o to, by pracujące na wyspie Polki nie mogły się ze sobą kontaktować w celu wzajemnej pomocy czy wymiany informacji na temat możliwości zmiany pracy. Mniej doświadczone i mniej zaradne kobiety w swej naiwności korzystały również z pośrednictwa biura w przesyłaniu do Polski pieniędzy dla ich rodzin, płacąc za tę usługę prowizję tak pracownicy biura, jak i kierowcy, który te pieniądzę przewoził. Wśród tych łatwowiernych znalazła się również nie znająca panujących tam wówczas realiów i nie znająca możliwości innych rozwiązań tego problemu pani J.. Później jednak zaczęła prosić o tę przysługę znajomych. Z biegiem czasu dowiedziała się również, że mogła sobie sama zmienić pracę i nie była w tej kwestii uzależniona od biura.
Z jej relacji wynika, że pracująca w tej agencji Polka wraz z kierowcą sprowadzali na własną rękę pracownice z Polski i w zamian za to, że - jak twierdzili - założyli za nie pieniądzę, zabierali im paszporty, uniemożliwiając tym samym jakąkolwiek próbę sprzeciwu wobec tego, gdzie i w jakim celu je wysyłali. A wysyłali je nawet do robót polowych. Część z tych kobiet ? jak mówi pani J. ? kwaterowali w swoim mieszkaniu, pobierając za to opłatę większą od tej, jaką normalnie zapłaciłyby w hotelu. To, co robili, nie mieściło się w głowie ? dodaje podczas telefonicznej rozmowy.
Dziś można by powiedzieć, że Grecja w pewien sposób wynagrodziła jej krzywdy, jakie zaznała podczas pierwszego zderzenia z rzeczywistością panującą w tym kraju: dziś ma u swego boku człowieka, który zapewnia jej byt i o nią dba. To dzięki niemu nie musi już pracować i przeżywać rozterek i tego wszystkiego, co przeżywają przyjeżdżające tu do pracy kobiety.
Greckie Eldorado dziś...
Pani M. również jest kobietą nie wiele ponad pięćdziesięciol etnią i akurat na ten wiek przypadło jej zmaganie się z nieuczciwością biur pracy. Pomimo tego, iż zgodnie z umową zawartą z współpracującą z greckim biurem polską agencją zagwarantowano jej, że otrzyma pracę natychmiast po przyjeździe do Grecji to musiała na nią czekać pięć dni. Wysłano ją poza Ateny, choć była temu niechętna, jednak nie chciała czekać dotąd, aż znajdzie się ?coś? w stolicy. W końcu nikt jej tego przecież nie mógł zagwarantować, a zwlekać dłużej już nie mogła. Kiedy zaproponowana jej praca okazała się niezadowalająca i ponad jej siły, pani M. postanowiła powiadomić o tym biuro. Odpowiedź, którą wówczas otrzymała, brzmiała: Proszę wytrzymać tak długo, jak się da, a teraz proszę wysłać pieniądzę za znalezienie pracy (150 euro). Pani M. wytrzymała trzy miesiące, po czym postanowiła wrócić do Aten. Tam ? jak pisze dalej w swej relacji ? wysiadywała w biurze od 9-ej do 19-ej około tygodnia. Ponieważ powiedziałam, że teraz chcę pracę tylko w Atenach i nie mam zamiaru zwiedzać całej Grecji za swoje pieniądze ? dodaje. Wydawało się, że szczęście jej sprzyjało, gdyż w momencie, kiedy zasoby jej portfela były niemal zerowe, okazało się, że potrzebna jest kobieta do opieki nad starszą panią mieszkającą właśnie w Atenach. Warunki były całkiem przyzwoite: 12-14 - godzinny dzień pracy, 3 posiłki dziennie i wolne w niedzielę do godziny 21-ej. Wszystko wyglądało całkiem nieźle, ale niestety, tylko na papierze. W rzeczywistości codziennie czekała na nią pusta lodówka, wykonywanie zajęć, które do jej obowiązków nie należały i praca w zwiększonym wymiarze godzin ? także nocną porą i oczywiście za darmo. Kolejna skarga do biura także nie przyniosła żadnych efektów. Zobaczymy, co się da zrobić ? obiecali. Przy okazji pani M. dowiedziała się również od rozmawiającej z nią w tej sprawie osoby, że to normalne, Grecy tak robią i trzeba się z tym pogodzić. Kiedy wyprowadziła się od nieuczciwych pracodawców i osobiście opowiedziała właścicielowi agencji o swojej sytuacji, kazano jej wrócić tam z powrotem i czekać dotąd, aż nie otrzyma zapłaty. Zagwarantowano jej również, że bez zapłacenia jej za przepracowany okres pracodawca nie ma prawa jej wyrzucić z domu. Niestety, także i tym razem okazało się, że były to tylko obiecanki, bo w momencie, kiedy wymówiono jej mieszkanie i ? ponieważ za otrzymaną wcześniej radą stanowczo odmówiła jego opuszczenia, żądając najpierw zapłaty ? zadzwoniono do biura i po krótkiej rozmowie przekazano jej słuchawkę. Pośredniczka powiedziała jej, że ma opuścić mieszkanie, a pieniądze dla niej zostaną dostarczone do biura na następny dzień. Była godzina 20-a, pani M. nie miała pieniędzy na hotel. Co mam robić? ? zapytała. Mnie to nie obchodzi ? usłyszała w słuchawce. Przetrwała tylko dzięki pomocy znajomej, a swoich pieniędzy do dziś nie odzyskała, nawet pomimo ogromnego zaangażowania w tę sprawę polskiej agencji, która pośredniczyła w kontaktach z agencją grecką. Niby pewnego dnia nadeszła wiadomość, że ma się zgłosić po ich odbiór, ale na miejscu okazało się, że żadnych pieniędzy nie było i nie będzie. I z panią kończymy już wszelkie rozmowy ? zakończyła rozmawiająca z nią Polka.
Nie mniej rozczarowań, niespodzianek i rozgoryczeń czekało w Grecji także pana Z., który podobnie jak większość udających się do pracy za granicę osób wyjeżdżał z kraju z nadzieją na lepsze, zadowolony z oferty greckiego biura pracy, ufny w jego kompetencje i obietnice. Uprzedzono go, że poszukiwanie pracy może potrwać do dwóch dni i za nocleg będzie musiał w tym czasie zapłacić we własnym zakresie. Na ?szczęście? zaoferowano mu tani nocleg w hotelu, który znajdował się pod siedzibą biura.
Po przekroczeniu progu tego hotelu zastałem warunki zupełnie nie przypominające obiecanych przez biuro.(...) Zastałem brud, brak podstawowych środków czystości (np. papieru toaletowego), odpadający ze ścian tynk i tylko zimną wodę. Oczywiście za zakwaterowanie w tym ?hotelu? musiał uiścić opłatę. Kiedy powrócił tam niezadowolony ze znalezionej dla niego za pierwszym razem pracy, doświadczył jeszcze dziwniejszych niespodzianek, a mianowicie przepełnienie pokoi, w których mieszkali ludzie podobnie jak on czekający na pracę. Ten fakt potwierdziła również jedna z naszych rozmówczyń.
Ale problem z hotelem był właściwie niewinnym niedopatrzeniem naprzeciwko tego, co spotkało go na jednej z wysp, na którą został wysłany w celu podjęcia pracy w pralni, gdzie miano mu zapewnić pełne wyżywienie i nocleg, a dzień pracy miał wynosić 10 godzin.
Rzeczywistość ? pisze pan Z. ? okazała się zupełnie inna. Czas pracy wynosił 16 godzin, otrzymywałem jeden posiłek, który nie dostarczał mi siły na taką ilość godzin pracy, w której zresztą byliśmy wszyscy poniżani i poganiani, niczym zwierzęta (brakowalo tylko biczów, kajdanek i kuli u nóg). Najciekawszym prezentem w tej całej niespodziance były dla nas noclegi... w cerkwi, w której dodatkowo właściciel złośliwie często wyłączał wodę. Wiele pracowników nie wytrzymało napięcia nerwowego i zrezygnowało z pracy. Oczywiście pan Z. niejednokrotnie kontaktował się z biurem w sprawie panujących w jego miejscu pracy ?obozowych? warunków. Na początku mówiono, że biuro zainterweniuje w tej sprawie, lecz później zbywano go zdaniami typu: jak wytrzymał pan 3 tygodnie, wytrzyma pan i następny miesiąc, a co do posiłków to otrzymaliśmy informację od właściciela, że są one wystarczające. Tylko co znaczy w tym wypadku słowo ?wystarczające?..? Właściciel jednego z ateńskich biur pracy, zapytany o komentarz w kwestii problemów z brakiem lub niewystarczając ą ilością wyżywienia w miejscu zatrudnienia pomimo wcześniejszych zapewnień i gwarancji dla pracownika powiedział, że różnie to z tym bywa, bo jeden zje więcej, a drugi zje mniej. To chyba głupia odpowiedź... ? padły wówczas opinie na temat tej wypowiedzi. W jej świetle wygląda na to, że skoro jest taka dowolność w interpretowaniu wyrażenia ?zapewnienie wyżywienia? to każdy indywidualnie powinien mieć uwzględnione w umowie dzienne menu, aby uniknąć nieporozumień i głodowania...
Ale cóż, to jest właśnie Grecja... ? jak powiedział panu Z. pracownik agencji...
Wygrać z rzeczywistością
Przytoczone powyżej historie świadczą o tym, że bardzo często żadna litera prawa nie jest w stanie zagwarantować nam przestrzegania naszych praw i uchronić nas przed ludzką chciwością i pazernością; żadne liczby na numerach pozwoleń, żadne umowy nie gwarantują obrony przed bezprawiem. Na nic zdają się porady, by przed wyborem biura, z którego usług zdecydujemy się skorzystać, sprawdzić w polskiej ambasadzie, czy jest ono legalne, bo nawet w tych legalnych jest pobierana opłata. Ci, którzy należą do rzeszy ludzi stojących za cyframi i numerami paragrafów zamiast pomóc sami łupią nas z ciężko i w stresie zarobionych pieniędzy, nie dbając o to, jakim nakładem pracy zostały one zdobyte i zapominając o swoich względem nas obowiązkach. Wciąż dla wielu pozbawionych innego wyboru osób współpraca z agencjami pośrednictwa pracy przypomina walkę na wytrzymałość i odporność psychiczną na zasadzie: jeśli chcesz to, co ci obiecaliśmy, to musisz dostosować się do warunków gry, które my dyktujemy. Tu na obcej ziemi nie masz innego wyjścia.
Bajka o Eldorado przypominać może obozy pracy, a obiecane góry złota ? walką o marne grosze za cieżką pracę i masę wyrzeczeń. Jesteśmy źle traktowani i przez biura i przez pracodawców. Nie mamy żadnych praw, nie mamy gdzie pójść po pomoc, bo Grek trzyma z Grekiem. Jest to jedna wielka mafia handlu pracownikami i my im jeszcze za to płacimy, choć w Unii jest to zabronione ? pisze pani M.
W tej nierównej walce poszkodowani są zdani na własne siły, bo nikt inny nie ma ochoty wytoczyć ciężkich dział, bo albo nie ma w tym interesu, albo nawet na tym straci. A poszkodowani i wykorzystani pracownicy nie zawsze dysponują odpowiednimi środkami, by chwycić diabła nieuczciwości za rogi. Najczęściej ich próby odzyskania swoich pieniędzy są serią próśb i błagań o zwrot należności i kończą się rezygnacją.
Co sprytniejsi i odważniejsi zorietnowawszy się, co w trawie piszczy, dziękują za współpracę i już własnymi siłami próbują zrealizować cel, który przywiódł ich na obce ziemie, ufając własnym rękom, ciężko pracując, kombinując, jak zarządzać zdobytymi środkam, by jak najwięcej zaoszczędzić, mieszkając ?na kupę? do spółki z innymi osobami w ciasnych pokojach, pozbawieni prywatnego życia, ale szczęśliwi, że nie wrócą z niczym. Często pomagają im obcy ludzie, którzy znają już dobrze smak emigracyjnego chleba i znając wszelkie pulapki wiedzą, jak się poruszać w tym labiryncie wyzysku. Tak było w przypadku pani J., która w rozmowach z bardziej doświadczonymi Polkami dowiedziała się, jak może oszukać wmawianą jej przez biuro rzeczywistość i jak sobie radzić ze stawianymi przed nią problemami. Niektórym więc udaje się z tej trudnej próby wyjść zwycięsko: zapłacili ten haracz, do uiszczenia którego wcale nie byli z prawnego punktu widzenia zobowiązani, ale jakoś wyszli na swoje i mimo ciężkich doświadczeń wrócili do kraju z portfelem trochę grubszym od tego, z jakim przyjechali na zagraniczne zarobkowe saksy. Nie wszystkim jednak ? czy to ze względu na wiek, czy to ze względu na stan zdrowia - jest tak łatwo otrząsnąć się z doświadczonego szoku i złapać drugą szansę.
Druga strona medalu
Przez tyle lat swego istnienia nieuczciwe, choć legalnie działające biura pracy nauczyły się wykorzystywać ludzką bezradność. Wypracowały metody, dzieki którym są w stanie nakłonić klientów do przyjęcia pracy, której tak naprawdę nie chcą. Nie mamy żadnej możliwości, aby dokonać wyboru pracy i płacy ? pisze pani M. - Tam (czyli w biurach ? przyp. E.S.) zawsze jest ta sama metoda : Nie ma, nie ma... A kiedy jesteśmy zmęczone czekaniem zgadzamy się. Właściciele agencji wiedzą, że za uwolnienie od ciężaru świadomości pozostawania bez pracy wiążącego się być może z widmem pozostania bez środków do życia są one gotowe zapłacić każde pieniądze ? nawet jeśli wiedzą, że pobieranie od nich opłaty za to, że znaleziono im pracę jest nielegalne. To jest ich atut, as w rękawie, gwarantujący skuteczność i wygraną. Dlaczego pomimo tego, że biura nie wywiązują się ze swoich obowiązków i praktykują nielegalne działania w ich poczekalniach wciąż wysiadują całymi dniami kolejne kobiety, czekając na jakąkolwiek ofertę pracy dla nich i będąc gotowymi zapłacić za to, wiedząc, że jest to niezgodne z prawem (bo trudno założyć, że żadna z nich o tym nie wie...)?
Prawda jest taka, że to właśnie dzięki nam te biura istnieją i dzięki nam się nielegalnie bogacą. Bo wyobraźmy sobie taką utopijną wizję, że nagle nikt nie jest zainteresowany korzystaniem z ich usług i nagle w ich poczekalniach robi się pusto... Tracą tym samym prawo bytu... Może wtedy zmieniliby stosunek do swoich klientów..?
Trudno oczywiście winić te kobiety (zresztą nie tylko kobiety i nie tylko Polaków, bo przecież biura te współpracują z osobami pochodzącymi z wielu innych krajów) za to, że chwytają się ostatniej deski ratunku w nadziei na to, że być może w każdej chwili zjawi się ich wybawca w postaci pracodawcy, który poza pensją da im również wiążące się z nią poczucie bezpieczeństwa i uwolni od tego stresu wynikającego z niepewności jutra. Przyciśnięci do muru będą płacić. Takich ludzi łatwo wykorzystać, a mechanizm tego przypomina powiedzenie, że to okazja czyni [*cenzura* ]a. Świadomość, że ktoś przyjeżdża na zarobek, bo pewnie ?nie wydala? we własnym kraju ośmiela do narzucenia mu zasad gry.
Emigracyjne ?żółtodzioby? więc doznają szoku stając twarzą w twarz z rzeczywistością , która odbiega od stworzonych przez nich na podstawie roztaczanych przez agencje opisów wizji. Obskurny hotel, brak ciepłej wody, żadnej protekcji ze strony biura w przypadku problemów... Według zeznań dwóch kolejnych osób, zdarza się, że klienci biura są kwaterowani w hotelach, w których zazwyczaj miejskie prostytutki wynajmują pokoje na czas ?pracy?. Sa to tanie hotele, znajdujące się w centrum Aten. Z jednej strony skoro biuro pobiera - nie wiadomo z jakiego tytułu - opłatę od przyjeżdżająceg o do pracy czlowieka to - logicznie myśląc ? powinno mu w ramach tej kwoty zapewnić i godny nocleg. Jednak wobec obecnej rzeczywistości i tak dobrze, że pomagają im znaleźć i te tanie hotele. Bo w innym przypadku co by się z tymi ludźmi stało? Czy byłoby ich stać na wynajem normalnego hotelu, o w miarę przyzwoitym standarcie?
Zresztą, niby czemu mamy się dziwić Grekom, że wykorzystują emigracyjnych nowicjuszy, stawiających swe pierwsze kroki na obcym lądzie, skoro my sami często na sobie zarabiamy, handlując między sobą ofertami pracy, ?dniówkami?, czy chociażby pobierając tak zwane ?odstępne? za to, że ktoś wprowadzi się do mieszkania, z którego dobrowolnie się wyprowadzamy? Żyjący w Wielkiej Brytanii Polacy są jeszcze bardziej ?przedsiebiorczy ?: omijając wszelkie prawne przepisy wynajmują rodakom nie należące nawet do nich mieszkania. To się nazywa mieć smykałkę do interesów: nie posiadając zupełnie nic i nic nie robiąc pomnażają swoje dochody. Wygląda więc na to, że znajdujący się w potrzebie człowiek nawet dla własnego rodaka jest kuszącym kąskiem, jeśli można na nim zarobić choć parę groszy...
Wersja ?od kuchni?...
Pani S. pracuje w jednym z greckich biur pośrednictwa pracy już od kilku lat. Według niej sytuacja, dotycząca problemów z agencjami pracy nigdy się nie zmieni, bo zawsze będą dobrzy i źli ludzie i dobre i złe biura. Sam status legalności biura też o niczym nie świadczy, bo z rozmów, jakie prowadziła ze swoimi klientkami wynikało, że uciekały one tak z nielegalnych, jak i z legalnych i to nie legalność świadczy o solidności biura. Takie samo zdanie na ten temat miała inna rozmówczyni, która kilka lat temu pracowała w nielegalnej agencji i która twierdzi, że korzystające z ich usług kobiety były otoczone odpowiednią opieką, zawsze mogły liczyć na interwencję w przypadku jakichkolwiek problemów i nigdy nie było z ich strony żadnych skarg.
Pani S. twierdzi, że ściganie nielegalnych biur przez te legalne jest elementem rynkowej gry, mającej na celu wyeliminowanie konkurencji. Tak naprawdę może tylko około 20% wszystkich biur nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. W końcu nie można też pomijać faktu, że jednak wiele osób ? także spośród znajomych pani S. ? w każdym kolejnym sezonie letnim wraca do Grecji i to bardzo często do tej samej pracy. W opinii pani S. przyjeżdżający za granicę w poszukiwaniu chleba Polacy mają zbyt duże wymagania. Ja zawsze powtarzam: przyjechaliście do Grecji ? skończyły się obiadki mamusi ? mówi. Polacy są nauczeni jeść codziennie mięso i dla nich często jego brak w zestawie obiadowym oznacza powody do narzekań na jakość wyżywienia, jakie mają w miejscu zatrudnienia. Skarżą się również na to, że z powodu dużej ilości godzin pracy nie mają czasu pójść na plażę i popływać w morzu. A przecież przyjechali na zarobek, a nie na wczasy...
Pani S., z punktu widzenia osoby, która również - zanim trafiła do agencji pośrednictwa - pracowała na wyspie, zupełnie nie potrafi zrozumieć takich roszczeń. Ja w pracy nie miałam takich wymagań, jak osoby przychodzące do naszego biura. Co kazali, to zrobiłam, co mi dali do zjedzenia to zjadłam. Czasami nawet były to frytki z ketchupem. I też dużo i ciężko pracowałam.
Trudno jest jej również przyznać rację tym, którzy narzekają na warunki, jakie zastają w miejscach, w których zostali zakwaterowani na okres oczekiwania na pracę. W końcu powinni oni sobie zdać sprawę z tego, że za kwotę 5, 7 czy 10 euro nie mogą się spodziewać nie wiadomo jakich luksusów. Nikt zresztą nie był zmuszony korzystać z tych noclegów; biuro było przygotowane i na takie ewentualności. Jeśli ktoś chciał mieć własny, osobny pokój ? jak to nie raz bywało w przypadku przyjeżdżającyc h par ? pomagali znaleźć miejsce w hotelu, w którym opłaty były odpowiednie do możliwości finansowych klientów.
Biuro również nie może brać odpowiedzialnoś ci za to, że ktoś decyduje się na przyjęcie pracy (która tak naprawdę mu się nie podoba) tylko dlatego, że kończą mu się pieniądze. Choć i w takich przypadkach ? jeśli pracownik szczerze mówi o powodach swojej decyzji - starają się o wyrozumiałość, zapewniając, że w sytuacji, gdy rzeczywiście praca nie będzie mu odpowiadać, to po miesiącu próby i po uprzednim powiadomieniu biura może z niej zrezygnować i skorzystać z innej ofery. Mając na uwadze dobro pracownika zawsze doradzali, by jednak starał się on ten miesiąc wytrzymać, by ?wpadło? mu do kieszeni te przysłowiowe ?parę groszy?.
Pani S. zwraca uwagę, iż szczerość klientów w kontaktach z pracownikiem biura pomaga rozwiązać wiele problemów i to z korzyścią dla obu stron. Wiele osób przyjeżdżającyc h do pracy na sezon letni ukrywa fakt, iż przyjechało tylko na 2-3 miesiące. W momencie zbliżania się zaplanowanego terminu wyjazdu wymyślają historie o chorobach, na które nagle zapadł któryś z członków rodziny i natychmiast opuszczają swoje stanowisko, stawiając tak pracodawcę, jak i zobowiązane względem niego biuro w niezręcznej sytuacji. Tymczasem, gdyby powiedzieli o tym wcześniej lub nawet w momencie, kiedy stanęli na progu biura, możnaby było wszystko zorganizować tak, by wilk był syty i owca cała. Zorientowane w sytuacji biuro w momencie zbliżania się terminu wyjazdu przygotowałoby inną osobę na ?podmianę? i problem zostałby rozwiązany bezkonfliktowo.
Niestety, pracownicy pomimo ciagłego informowania ich i zapewniania o tym, że zawsze mogą zrezygnować z pracy, jeśli im ona nie odpowiada, tylko muszą wcześniej powiadomić o tym biuro, wciąż nagminnie znikają bez wcześniejszego uprzedzenia o podjętej decyzji. Ma to poważne skutki zwłaszcza w przypadkach, kiedy pracują jako opiekuni osób obłożnie chorych. W jednej z takich sytuacji pracodawca za nagłe opuszczenie niepełnosprawne j starszej kobiety nie wypłacił pracownicy pieniędzy. Prawdopodobnie opuściła ona mieszkanie pod pretekstem udania się po chleb i już więcej nie wróciła. Pani S. szczerze przyznaje, że dała owej kobiecie drugą szansę, czyli zatrudnienie w innym miejscu, ale odmówiła wstawiennictwa i pomocy w odzyskaniu kwoty, należnej za pracę u poprzedniego pracodawcy. To była forma kary za nieodpowiedzial noś ć, w wyniku której starsza osoba na długie godziny została pozostawiona samej sobie bez żadnej opieki.
Pani S. wyjaśnia również jedną z kwestii, dotyczącą umów pracy. Podkreśla, że biuro nie podpisuje umowy o pracę z pracownikiem, ale z pracodawcą, zobowiązując się do zapewnienia mu pracownika na okres 6 miesięcy. Według pani S. jest to korzystne dla pracownika, gdyż w przypadku, gdy nie jest on zadowolony z warunków panujących w miejscu zatrudnienia nie jest zmuszony wytrzymać tam przewidziany w umowie okres czasu. To jest już problem biura, jak się wywiąże ze swoich zobowiązań. (Przy okazji pani S.potwierdza, że pracodawca ma obowiązek zapłacić za bilet tylko pierwszej osobie, która będzie u niego pracować. Każda kolejna osoba, która jedzie na zastępstwo sama już opłaca koszty podróży.)
Wynika jednak z tego pewne ograniczenie, a mianowicie brak prawnej podstawy dochodzenia swoich praw w przypadku istnienia jakichkolwiek roszczeń pod adresem pracodawcy ? chociażby wtedy, kiedy nie płaci on ubezpieczenia. Pani S. przyznaje, że w takiej sytuacji możliwości biura są znacznie ograniczone i co najwyżej może ono pośredniczyć jako tłumacz w negocjajcach. Wynika to z tego, że obowiązek ubezpieczenia pracownika spoczywa na pracodawcy, a nie na agencji pośrednictwa. Jeśli się on z tego obowiązku nie wywiązuje, pracownik powinien otrzymać od niego dodatkowe pieniądze lub zgłosiś ten fakt w IKA lub na komendzie policji.
Osoby posiadające polskie renty lub emerytury są objęte należnym im z tego tytułu ubezpieczeniem także za granicą, więc w ich przypadku problem ten nie jest tak istotny.
Pani S. twierdzi, że każda osoba, która po raz pierwszy przekracza progi biura, w którym ona pracuje, jest dokładnie informowana o tym, czego może się spodziewać w miejscu pracy, jakie ma prawa w przypadku problemów, jakie są zwyczaje i różnice kulturowe w Grecji i jakie sytuacje mogą z tego wynikać. Nigdy w żadnym przypadku i nikogo nie zostawiają bez pomocy, zawsze w miarę swoich możliwości reagują na wszelkie sygnały od swoich podopiecznych. Pomimo tego jednak polscy pracownicy wciąż są niezadowoleni: skarżą się, opuszczają bez uprzedzenia miejsca pracy, a wśród kobiet nie rzadkie są przypadki problemów alkoholowych. Według mnie ci ludzie nie myślą logicznie i za dużo wymagają. Sami nie wiedzą czego chcą. Inne nacje - jak na przykład Bułgarki albo Rosjanki - mniej wymagają. Polacy zazwyczaj chcą sobie stworzyć swój własny dom u kogoś i czyimś kosztem...
Gordyjski węzeł
Przez tyle lat istnienia problemu związanego z pośrednictwem pracy wciąż wiele kwestii nie zostało rozwiązanych. Sprawa nielegalnego pobierania opłat od pracowników za pomoc w znalezieniu pracy nie podlega tu żadnym dywagacjom z zakresu jej słuszności lub niesłuszności. Słuchając jednak argumentów stron stojących na obu przeciwstawnych krańcach konfliktu i dotyczących innych niż ?haracz? aspektów ma się dziwne wrażenie, że prawda jest w pewnym sensie połowiczna i gdzieś po środku. Czy jest szansa na to, że znikną wszystkie antagonizmy i ludzie z ufnością i bez obawy będą ze sobą współpracować w zgodzie z prawem i ogólnoludzkimi zasadami współżycia? A może już zawsze będą ? jak mówi pani S. - dobre i złe biura i dobrzy i źli ludzie..? Wszystko zależy od tego, na jakich ludzi się ?trafi? ? konkluduje podczas telefonicznej rozmowy pani J.. I myślę, że odnosi się to zarówno do agencji pośrednictwa pracy, jak i pracodawców czy pracowników...
Inną sprawą jest, że istnieją różne instytucje odpowiedzialne za kontrolę biur pośrednictwa pracy. Niestety, można odnieść wrażenie, że zapomniały one o swoim obowiązku, zostawiając sprawy ich własnemu biegowi. Skala swobody w dowolności traktowania klientów, łamanie przepisów, a także często brak poszanowania dla elementarnych praw pracownika to sprawa, którą powinny się zająć odpowiednie organy państwa, grecka prasa i usankcjonowany konstytucyjnie niezależny urząd Rzecznika Praw Obywatelskich.
Elżbieta Sobina
Z Rzecznikiem Praw Obywatelskich można się skontaktować w następujący sposób:
telefonicznie: 0801 11 25000 (bezpłatnie przez 24 godziny na dobę)
210 728 9600 (od poniedziałku do piątku w godzinach 8.30 ? 14.00)
faxem: 210 729 2129
drogą pocztową: Hatzigianni Mexi 5, T.K. Ateny
poprzez e-mail: communication@s ynigoros.gr
Więcej informacji ? także w języku polskim ? na stronie internetowej www.synigoros.gr
Szczerze odradzam jechania do pracy do grecji gdyż jest to kraj źle zagospodarowany , słabe zarobki, brak przyszłości. Poza tym polacy którzy tam mieszkają to większość uciekinierzy z światka przestępczego. Pełno kryminalistów co widać na polskich dzielnicach. Po powrocie z grecji zadzwoniliśmy do ewy drzyzgi z tvnu czy chce zrobić program o ej sprawie. Wymigała się tym zrzucając całą winę na nas, a am naprawę zbyt trudny temat dla niej do podjęcia. Więc umieściliśmy artykuł w kurierze ateńskim który opublikowano potem. Umieszczę zaraz go w następnym poście, Najbardziej rozśmieszają mnie w grecji komentarz polaków typu: \"e tam miałeś lepiej ja spałam na komodzie\", \"ja musiałam jeść przez 3 miesiące same ziemniaki bo tak mi dawali\". Ni wiem czemu ale polacy lubią tym żyć i podbudowywać się tym że mieli gorzej i teraz są kimś i że byli twardzi że np: \"przez 3 miechy musiałam jeść same ziemniaki\". Wogóle co to za gadanie w stylu:\'\'jak wytrzymałeś miesiąc to wytrzymasz drugi\". to jest przestroga dal innych jak już się wybieracie w tamte rejony to nigdy przez biuro A.B.C I NIGDY do pralni Lillis Lundry na Milos i do Wlachodimitris Dimitros tawerna na Idrę ! i tak wiem że już u rumunów bułgarów i polaków te biuro sobie nakminiło i za niedługo wymierza im sprawiedliwość.
Od teraz wyznaję zasadę \"DOBRY GREK = MARTWY GREK !\"
PS. pod spodem umieszczam artykuł który ukazał się za sprawa mnie i innych polaków w kurierze ateńskim
A ludzie którzy wypowiadają same superlatywy na temat grecji to ludzie którzy n pokończyli żadnej szkoły więc próbują się jakoś podwartościować , są to zazwyczaj osoby z marginesu społecznego którzy do szczęścia potrzebują wypić Ouzo zapalić Malbarasa
Cytat:
POZDRAWIAM
WARTO POCZYTAC TO FORUM!!!
Miałyśmy pracować w kafeterii zostałyśmy sprzedane do touchbaru.
Powszechnie wiadomo w Grecji co dzieje się z Polkami. Miałam telefon na rooming, z dziewczyną , którą jechałyśmy miałyśmy tylko 200 euro.
Uciekłyśmy dzięki temu że nie wydawałyśmy pieniędzy chociaż i tak taksówkasz z Aen z lotniska do Pireas skasował nas 60 euro!!!!
Nie jadłyśmy przez 4 dni, byłyśmy odwodnione.
Pomógł nam kolega, który monitorował nasza droge przez internet sprawdzał każdą informacje. Lokalizacje. Kupił powrotne bilety.Z Heraklio wywiezli nas do Bali a potem do Hani.
Nie piłyśmy alkoholu,miałyś my cały czas dokumenty, pieniądze,telef ony przy sobie.Grałyśmy,żeby nie wiedzieli ,że jesteśmy przerazone.
Znamy angielski w stopniu konwersacji, napisałyśmy,że znamy podstawowy.
Z KRETY NIE MA UCIECZKI BEZ PIENIEDZY I ZNAJOMOŚCI TERENU.
DZIEWCZYNY TAM W TELEWIZJI SA SPOTY REKLAMOWE O PORWANIACH O HANDLU ZYWYM TOWARZE.
TAM NIE MA PRACY DLA GREKÓW, GRECZYNEK A CO DOPIERO POLEK!!!!!
MY UCIEKŁYŚMY BO MYŚŁAŁYŚMY I MIAŁ KTO NAM POMOC.
NIE LICZCIE NA AMBASADE.
Wykreciłam w niedziele rano ich numer, standardowo słuchasz włacz klawisz 1 lub 2 a na koncu informuja Cie że w sprawach bardzo ważnych masz dzwonić pod inny numer.
Wysłałam opowiesć do lastrady i itaki powiadomie Policje.
To nie sa żarty.
Mają tylko dobrą kawe.
Nie łudźcie się, że w Waszym wypadku będzie inaczej, Wasze biuro Wam pomoże i będzie rzetelne, miejscowi okażą się mili a zarobki będą dobre.
Te kraje to miejsca, gdzie obcokrajowiec, który przyjeżdża do pracy jest ostatnim ścierwem. Dosłownie. Innego traktowania proszę się nie spodziewać, chyba, że naprawdę macie tam zaufaną osobę na miejscu. W innym przypadku czekają was długi, płacz, wiecznie grożące REALNE niebezpieczeńst wa [gwałty, sprzedaż do burdelu, zamknięcie w hotelu itd].
Nie liczcie na ambasadę, konsulat czy policję. Po prostu zapomnijcie o tym. Ja wróciłam, bo znalazł się człowiek, który zrozumiał. Jak sam powiedział, często zabiera dziewczyny z powrotem do Polski za obietnicę, że zapłacą w kraju, jak rodzina im dowiezie albo przyśle pieniądze [nie wiem jak w Grecji, ale we Włoszech nie ma co liczyć na Western Union, po prostu w miejscu gdzie chcesz wypłacić pieniądze mówią ci, że nie mają takiej kwoty, wróć za kilka dni albo jutro i tak wiecznie]. Dziewczyny oblegają postoje autokarów, płaczą, że ich już szukają, że uciekły z burdeli, że ukradli im wszystko co miały...dramat. Sama się zastanawiam, jak to możliwe, czemu tak mało i tak cicho o tym się mówi...?!
Fakt, z całej tej historii zaproponowano mi jedną normalną pracę:w pizzerii. Za 300e miesięcznie. Zakwaterowanie w baraku, w którym był taki grzyb, że materace były tak mokre, że można było je wykręcać. Jeden posiłek dziennie, żadnych przerw, praca od 7 rano do zamknięcia [ok. 1-2 w nocy]. Stwierdziłam, że albo ucieknę jakimś cudem do Polski albo nic tylko siąść i płakać. Powtarzam, wróciłam, bo mi się poszczęściło. W międzyczasie uciekłam z burdelu [kraty w oknach, pilnujący portier, haracz za każdą noc - tylko i wyłącznie dlatego, że dopiero co przyjechałam i szybko, zanim zauważyli, się przemknęłam, a w bagażu miałam wszędzie poupychane ksera dokumentów] w czym pomogli mi polscy budowlańcy którzy od razu zrozumieli w czym rzecz i wykupili mi bilet na lokalny pociąg i kazali biec ile tchu!!, nabrało mnie dwóch polaczków, trzecia - polska rodzinka, ukradła mi z bagażu wszystko co się dało, nawet pastę do zębów...mogłabym tak opowiadać dniami i nocami:sad:
Nie jestem naiwną, głupią blondynką. Jestem rozsądną, twardo stąpającą po ziemii studentką, która chciała dorobić przez wakacje do czesnego...tylko dzięki szybkiemu refleksowi i dobrym ludziom udało mi się wrócić cało [poznanej tam dziewczynie, Polce, Albańczycy obcięli głowę żeby pokazać innym, czym grozi nieposłuszeństw o...].
NIE JEDŹCIE!!!!!!!! !!!!!!!
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.